Są takie dni, że siedzisz, pijesz drinka a nagle wychyla się koń bez uszu w opasce rambo. Uśmiecha się do ciebie i wtedy wiesz, że wszystko będzie dobrze.
Barcelona hmm. Ską pa ni w słońcu. Będę tęsknić za tym naszym miejscem; nocami na dachu, jedzeniem fig w nocy, Moim(który się teraz śmieje ze mnie), robieniem zdjęć pod słońce, muzyką morzem wiatrem miastem i tym klimatem. Takie wspomnienia są warte śmierci w samolocie nawet. Było najlepiej i najpiękniej. Teraz raczej nie szybko to wróci, teraz będę czytała dużo książek i będę się o tego robić mądra.
To znaczy jeszcze nie można powiedzieć, że umiem robić tym zdjęcia, ale lubię Twoje oczy, usta, hm Ciebie i w ogóle no wiesz, jesteś najlepsza i nie znikaj:<
Wszędzie panuje chaos. Ludzie po prostu rzucają się na wszystko w zasięgu ręki: komunizm, zdrową żywność, zen, surfing, balet, hipnozę, terapie grupową, orgie, rowery, zioła, katolicyzm, podnoszenie ciężarów, podróże, ucieczkę od rzeczywistości, wegetarianizm, Indie, malarstwo, rzeźbę, pisanie, komponowanie, dyrygenturę, wyprawy z plecakiem, jogę, kopulację, hazard, alkoholizm, wędrówki bez celu, mrożony jogurt, Beethovena, Bacha, Buddę, Chrystusa, samobójstwo, szyte na miarę garnitury, podróże odrzutowcem do Nowego Jorku, dokądkolwiek... Te fascynacje zmieniają się nieustannie, mijają, ulatują bez śladu. Ludzie po prostu muszą znaleźć sobie jakieś zajęcia w oczekiwaniu na śmierć. To chyba dobrze, że istnieje jakiś wybór./Bukowski